Sądy i kary i przywileje

Na czele sądownictwa u Kurpiów stał starosta bartny — „rodu dobrego, osiadły, sławy dobrej i w puszczy bory mający”. Starosta przysięgał „Bogu, królowi i „wszystkiemu gminowi Jurysdykcji Bartniczej”, iż sądzić będzie „nie mając względu na ubogiego i na bogatego, na przyjaciela i nieprzyjaciela, ani dbając o łaskę i niełaskę czyją, ani na datek”. Sądy czyli roki walne odbywały się dwa razy na rok, na które schodzili się członkowie bractwa. Jeśli wybrany przez ogół wymawiał się od urzędowania, płacił karę 14 grzywien.

Gdy kogo skazano na śmierć przez powieszenie, „wszyscy bartnicy mają się ująć rękami powroza”-— mówiło prawo. Oznaczało to, że wszyscy biorą na siebie jednakową odpowiedzialność za śmierć osądzonego. Ktoby wymawiał tym, którzy złoczyńcę wieszali, był skazany na karę funta srebra lub złota.

Sądy zwykłe odbywały się dwa razy na tydzień. Od sądu bartnego służyła apelacja na sądy główne lub królewskie. Pisarzem był człowiek uczciwy i znany bartnikom, przysięgły. „Za fałszywe pisanie rękę traci, którą pisał, a gdyby księgi bartne sfałszował, ogniem ma być karan” — mówiło prawo. O świadkach mówi prawo, że nie mogą być niemi nieletni, także ten, „kto ojca albo matkę bijał” i „ktoby Bożego nie umiał przykazania, gdyż tam broni fałszywego świadectwa”.

Wieś kurpiowska Łyse

Złodziei wypędzano z puszczy, a który by wrócił powtórnie, karano go jak złoczyńcę. Za wydarcie z barci cudzych pszczół początkowo karano śmiercią, potem skazywano na banicję. Jeśli kto kogo z zapalczywości okaleczył i uczynił przeto niezdolnym do pracy, sąd go skazywał dawać utrzymanie do śmierci kalece, W sprawach majątkowych, rodzinnych itp. prawo bartne również miało mądre i sprawiedliwe przepisy.

Wszędzie w tych prawach widzimy ducha wspólności i równości, widzimy solidarność gromadzką: „jeden za wszystkich, a wszyscy za jednego”. Cechy te, właściwe gminowładztwu ludowemu, mogły się rozwinąć i dlatego jeszcze na Kurpiach, że był to żywioł jednolity, nie podzielony na stany ani klasy. Prawo bartne przetrwało na Kurpiach do r. 1801.

Przywileje, nadawane Kurpiom przez królów polskich, gwarantowały im pewne swobody w lasach królewskich. Przywilej Zygmunta III. z r. 1630 dawał bartnikom nowogrodzkim „dawne zwyczaje i wolności”, zezwalając na korzystanie z puszczy, łąk leśnych i wód rybnych, w zamian za opłaty w skórkach (kuny), miodzie, sianie dla koni królewskich i pomocy przy polowaniach. Przywileje te zaprzysięgali następni królowie. Starostowie królewscy i nawet szlachta dalsza nie chętnem okiem patrzyli na swobody Kurpiów i próbowali nieraz czynić im przeszkody lub szykany, ale Kurpie, broniąc się na miejscu, wysyłali jednocześnie delegatów do króla i ujarzmiać się nie dali. „Puszcza królewska i my królewscy” — mówili* z dumą. Swobody swoje utracili Kurpie wraz z upadkiem Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *