Rogi pasterskie

Najdawniejsze rogi pasterskie. Zwy­kle wybierano do tego cieńszy i dłuższy róg krowi lub wołowy, który oczyszczano na gład­ko i wybijano z niego środek pozostawiając tylko wierzchnią twardą powłokę. Cieńszą część rogu ucinano tak, aby otwór był na wy­lot i to niezbyt wąski. Tak samo, podobno, ro­biono i bez ucinania. Z boku borowano kilka otworków palcowych (cztery lub pięć), a tuż przy wrębie szerszego końca robiono otwór do wargi dolnej. Ażeby zagrać, dmuchano, a właś­ciwie dęto ustami we „wrębę” tego otworu, ma­nipulując dolną wargą i dmuchając nieco z bo­ku, jak na flecie. Niektórzy robili to językiem. Trzeba było dolną wargę wcisnąć do głębi ro­gu i utworzyć z ust to, czego w rogu brakuje – drewnianej czy innej zatyczki (jak u wszy­stkich dudek czy fujarek); Na rogu takim wy­grywano dość proste, podobno dość głośne (wrzaskliwe) melodie. Na rogu takim było tru­dno grać i nie każdy to potrafił. Szczególnie trudne było samo zadęcie, gdyż robiono je ustami wysuniętymi naprzód, a powietrze pu­szczało się jednym tchem wprost z płuc ,,z gar­dła”, mocno i z urywaniem. Podobnie grywa­no na rogach kozich.

Najdawniejsze rogi pasterskie

Róg wydawał dźwięk podobny raczej do po­rykiwania dzikiego zwierza. Jednego tylko zna­lazłem grajka, który róg taki wykonał i grał na nim (około 1930 roku). Sam namęczyć mu­siałem się niemało, nim wydobyłem z rogu ja­kieś dźwięki. W kilku różnych miejscowoś­ciach mówiono mi, że takie rogi były całe lub w jednym końcu ucięte (jak na rysunkach). Grajek, gospodarz z Pełt, w powiecie ostrołęc­kim, zmarł na parę lat przed drugą wojną świa­tową. Rogi te były w posiadaniu Muzeum Kur­piowskiego w Nowogrodzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *