Piszczałki

Piszczałkę robi się w ten sposób: wybiera się odpowiedni kawałek jednorocznej latorośli („latorózgi”) wierzbowej, bez sęczków i pęknięć, odpowiednio ucina lub nacina ostrym nożem, a potem opukuje (odbija) korę trzonkiem no­ża (kozika), obracając latorośl na kolanie. Po­tem trzymamy w lewej ręce górną część gałąz­ki nie obstukaną (lepiej, aby była ona paro­krotnie dłuższa niż na rysunku), a prawą ręką ściskamy korę od dołu i nakręcamy nią w kie­runku na prawo. Słyszymy wtedy, że kora chrupnie, odstanie od drzewa i nakręci się nie­co w tę stronę. Tak postępujemy do końca, po czym ściągamy całą korę z obstukanego ka­wałka gałęzi. Gładki wilgotny od miazgi paty­czek ucinamy do otworka w korze, ści­namy z jego powierzchni wzdłuż wiórek z gór­nym kawałkiem kory (o grubości około jednej czwartej grubości patyka), ślinimy ten „stem­pel” [czop], aby wszedł na swe poprzednie miejsce, i mamy gotową piszczałkę. Dmiemy w nią nieco z boku. Można też zrobić krótszy „stempelek”, wówczas zadę­cie następuje pionowo, od sztorca. Tę część piszczałki nazywano dmuchaczem („dmuchac”), przeciwny zaś koniec nazywa się wy­lotem, ponieważ wylatuje nim powietrze („dech”).

Kolejne fazy wyrobu piszczałki wierzbowej

Przy wykonywaniu wszystkich dudek i fuja­rek pamiętać należy, aby „stempelek” był ścię­ty nieco skośnie, tak aby powietrze dmuchane w czasie gry trafiało prosto w ostry kant dolne­go wyciętego otworu. W przeciwnym wypad­ku dudki i piszczałki nie będą grać.

Piszczałka wierzbowa [o zadęciu bocznym], część przyustna
Piszczałki w odróżnieniu od dudek i fujarek nie miały nigdy otworów palcowych, nie wy­grywano także na nich ani śpiewek, ani tane­cznych melodii. Wykręcano je z wierzby wcze­sną wiosną, kiedy przyroda budzi się do życia, a w drzewie „miazga puszcza”, czyli soki za­czynają krążyć pod korą. Długość piszczałek wykręcanych z kory wahała się od 10 do 50 cm. Instrument taki nazywano piszczałką, po­nieważ, jak twierdzą Kurpie, „nie grała, tylko piscała”. Krótka piszczałka miała stałej wyso­kości piskliwy dźwięk, który można było zmie­nić, jeżeli wylot piszczałki zatkaliśmy palcem; otrzymywało się wówczas drugi dźwięk. Trze­ci dźwięk można wydobyć przy silniejszym za­dęciu, o ile piszczałka jest dłuższa. Dopiero jed­nak na piszczałkach „oktawówkach” długoś­ci od 50 do 60 cm uzyskać można dużo przeróż­nych dźwięków, zależnie od siły zadęcia i ma­nipulowania wskazującym palcem lewej ręki, zatykając, w miarę potrzeby, dolny otwór wy­lotowy. W oktawówki dmiemy z boku, a same piszczałki mogą być grube jak duży palec u ręki. Taki instrument jednak trudniej zrobić; trudniej też o długą gałąź bez sęczków. Dawniej mówiono, że jak chłopcy za­grali na wierzbowej piszczałce, to czas owies siać. Na piszczałkach pastuszkowie i chłopcy wiejscy wygwizdują fantastyczne i nieuchwyt­ne dla przeciętnego ucha melodie.

Piszczałka ‚oktawówka’ [o zadęciu bocznym], część przyustna
Piszczałki spotykamy do dziś, choć znacznie mniej niż przed laty. Grywają na nich czasem staruszkowie dla przypomnienia sobie młodych lat. W niektórych miejscowościach piszczałki nazywano fujarkami lub dudkami.

Piszczałka wierzbowa, część przyustna

Podobnie jak piszczałki wykręcane z wierz­biny wykonane są piszczałki czy też fujarki z gładkiej gałęzi akacjowej. Robi się je w porze późno wiosennej, ponieważ akacja rozwija się najpóźniej i przez to ostatnia „puszcza miaz­gę”. Akacja ma korę grubszą i mocniejszą niż wierzba i przez dłuższy czas nadaje się do użytku. Przy wykonywaniu piszczałek postępu­jemy tak, jak opisano poprzednio. Ze względu na grubszą korę możemy w piszczałkach akac­jowych zrobić kilka otworków do palcowania. Zwykle najlepiej jest wypalać otworki grubym drutem, rozpalonym do czerwoności. Pierwszy otwór palcowy jest zazwyczaj umiejscawiany w połowie długości całej piszczałki (mierząc od miejsca zadęcia). Liczba otworów waha się od trzech do sześciu, co wystarcza do wygrania najprostszych wiejskich melodii. Siódmy dźwięk skali piszczałki otrzymujemy dmąc przy zakrytych wszystkich otworach palcowych, a ósmy – przy silniejszym zadęciu w instrument [to znaczy stosując przedęcie] otworzywszy wszystkie otwory. Gramy zaczy­nając palcować od dołu (od wylotu) – do gó­ry. Mając do dyspozycji całą ośmiodźwiękową skalę w obrębie oktawy, możemy już dużo za­grać. Rzecz to nietrudna dla takiego „gracza”, który ma jaki taki słuch muzyczny.

Jeszcze kilka uwag o rozmieszczeniu otwo­rów do palcowania. Jest to rzecz najtrudniej­sza, gdyż odległości te zależą od średnicy ka­nału piszczałki. Jeżeli kanał ten ma średnicę 15 mm, to odległości między otworami palco­wymi robi się prawie takie same, licząc od kra­wędzi do krawędzi, bo i wielkość otworów pal­cowych wchodzi tu w rachubę. Nie zawsze jed­nak otworki te winny być w równej odległoś­ci. Między trzecim a czwartym odstęp powinien być większy, a średnica otworu nieco większa od przekroju suchego polnego grochu. Mimo obliczeń trzeba nieraz popsuć jedną lub kilka fujarek, nim się dobrze „nastroi”. Chłopcy otwór w fujarce, a potem odległości mierzą cza­sem palcem. Na to wszystko potrzebna jest muzykalność i praktyka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *