Obój i szałamaja

Obój i szałamaja. Oba te instrumenty są do siebie podobne, a pozostały niejako w swej szczątkowej formie wśród chłopców-pastusz­ków, i to rzadko gdzie. Na ogół nazywano instrumenty te klarnetami, choć były w terenie już wcześniej niż prawdziwe klarnety, które przybyły do nas pewnie gdzieś od wędrownych Tyrolczyków. O oboju mamy wyraźną wzmian­kę w jednej ze starych kolęd:

Mazur woła: hejże moja do oboja

I do piscałecki, dla tej dziecinecki.

Zagramze mu wdzięcnie, miło,

By się z nami uciesylo Te paniątecko.

Już z tej kolędy, pochodzącej sprzed blisko stu lat, widzimy, że obój jako instrument był wśród Mazurów mazowieckich znany i łubiany, wyróżniany, skoro wybierano się z nim do bo­żego dzieciąteczka. A znany był nie tylko wte­dy, gdy zbieracz zapisywał kolędy, ale o wiele dawniej. Przedstawiony na ilustracji instrument należący do rzędu klarnetów był jakby długą drewnianą dudką z bzu lub sosny ze stroikiem („głośnikiem”) języczkowym, zaciętym z dość grubego gęsiego pióra. Otworków miał do ośmiu. Dolny wylot („roztrąb”) z rogu lub wy­cięty z drewna. W różnych okolicach ziemi nadnarwiańskiej spotykany jest niemal do osta­tnich dziesiątków lat. Szerszego zastosowania w muzyce już nie miał. Dźwięk jego był, jak niektórzy mówili, dość krzykliwy, koguci, w tłoku weselnym czy innym donośny.

Szałamaja

Szałamaja („sałamaja”). Instrument ten za­liczany jest również do klarnetowych. Już przed dziesiątkami lat zaczęto jednak wszystkie instrumenty języczkowe nazywać klarnetami, ze szkodą dla starych nazw miejscowych in­strumentów podobnych do klarnetów. Wśród grajków znana była i dawna nazwa.

O „sałamajach” wspomina, oprócz dud, sta­re zaproszenie wierszowane drużbów zaprasza­jących gości na wesele.

„Sałamaja” miewała więcej otworków niż zwykła fujarka. Robiona była z drewna, na przykład czarnego bzu. „Języczek”, wydają­cy jakby klarnetowy dźwięk, robiono dawniej z rogu, a nawet jałowca lub trzciny. Jednak obsadzanie języczka tak, by dźwięk wydawał, było dość trudne i nie każdemu majstrowi uda­wało się dobrze. Z czasem zapomniano, jak na­leży stroik robić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *