O zdolnościach muzycznych Kurpiów i okolicznych Mazurów

Na ogół można powiedzieć, że Kurpie są muzykalni. Dzieci, czy to chłop­cy, czy dziewczęta, od najmłodszych lat śpiewają. Z biegiem lat chłopcy przestają śpiewać, a gdy dorosną, pozostawiają w ogóle śpiew dziewczę­tom, które zdolności swoje w tym kierunku rozwijają do maksimum, śpie­wając do późnej starości. W zamian nie wtrącają się kobiety do muzyki instrumentalnej, pozostawiając tę gałąź sztuki wyłącznie mężczyznom, którzy zaczynają na fujarkach i piszczałkach jako mali chłopcy, prze­chodząc z czasem do instrumentów trudniejszych, według upodobania. Kobiety wiejskiej grającej na jakimkolwiek instrumencie nie widziałem prawie nigdy, nigdy zaś na Kurpiach. W jednym tylko wypadku wśród grajków wędrownych (odpustowych, jarmarcznych) stara kobieta, obok skrzypka, grała na basetli, a w innej miejscowości, inna – na bębenku.

Zdolności muzyczne nie opuszczają Kurpiów do późnej starości. Star­si też mężczyźni po dwudziesto- lub trzydziestoletniej przerwie zaczy­nają znowu śpiewać, ale już przeważnie pieśni nabożne w kościele, na pogrzebach, kompaniach odpustowych itp.

Bolesław Olbryś przy wyrobie basetli dłubanej, Dębniki 1964r. Fot. Z. Dudo

Instrumenty muzyczne robią sobie Kurpie sami – czy to różne dudki drewniane, czy flety z rur żelaznych, czy skrzypki, w wyrobie których doszli niektórzy do wysokiej wprawy i zręczności. Jeden z takich „graczów”, samouk, stroił na własną rękę fortepiany i organy kościelne, a we wsi Korbia żył dawniej Kurpik, który reperował i stroił organy po kościołach, a nawet zbudował sobie w domu małe organy z drewna. Staroświeckie rogi do grania wyrabiał Roch Świder ze wsi Pełty, a cie­kawe rożki klarnetowe – pastuch i rybak z Nowogrodu, Cz. Kamiński. Olbryś z Dębnik, gmina Gawrychy, wyrabiał skrzypki z rzeźbionym końskim łbem wieńczącym szyjkę instrumentu. W każdej niemal wsi są chłopcy, którzy do dziś potrafią wyrabiać dudki i fujarki oraz duże ligawki z korzeni. Dalsze zdolności w tym kierunku dadzą się jeszcze na Kurpiach rozwinąć.

Okoliczni Mazurzy z lewej strony Narwi oraz za Orzycem i Pisą, do której to grupy należą i Kurpie, są mniej wrażliwi na muzykę, zapo­mnieli też o dawnych miejscowych instrumentach; niemniej i tutaj, aż po samo Podlasie, na wiosnę pamięta się o różnych piszczałkach wierz­bowych, a na adwent wyrabia się z różnego drewna ligawki. Grywa się też czasem na skrzypcach, a jeszcze chętniej na harmoniach. W każdej prawie większej wsi jest taki czy inny „muzykant”, jak mówią Mazurzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *