O harmoniach i harmonistach wiejskich

Harmonie, chociaż można je było łatwo spro­wadzić z niemieckich fabryk z sąsiednich Prus, nie przyjmowały się przez długi czas w stro­nach nadnarwiańskich. Nie lubiano tego instru­mentu, na którym można było jedynie fałszo­wać miejscowe melodie. Co innego na skrzyp­cach, na których wioskowy grajek wygrywał wesoło na zabawach lub weselach lub przygry­wał do smętnych piosenek oczepinowych itp. I do śmiechu, i do płaczu – jak było trzeba! Harmonia „rzępoliła” głośno i krzycząco, ale bezdusznie; nic z niej za serce nie chwytało.

Jednak około 1890- 1900 roku tu i ówdzie już na harmoniach grywano. Były to tak zwane pojedynki lub jednorzędówki, mające jeden rząd klawiszy, z klawiaturą pojedynczą, do prawej ręki i dwa basy do ręki lewej. Har­monie te były niewielkie, prędko rozstrajały się i psuły. Z czasem nieco je ulepszono powięk­szając ilość dźwięków wydobywanych za po­mocą miecha, rozciąganego w obie strony. Po­jawiły się też w prawej desce głosowej [skrzyn­ce melodycznej] u góry klucze [regestry melodyczne] podciąga­jące odpowiednio nastawione zasuwki, które regulowały głośność i barwę dźwięku, dając na­wet drżące (wibrujące) brzmienie. Na harmo­niach jednorzędowych wygrywać można było tylko najprostsze melodie śpiewane i taneczne, łatwe walczyki i poleczki, w granicach jednej oktawy w tonacji C-dur. Sprowadzano je z są­siednich Prus Wschodnich około 1890 – 1900 roku. Na ogół była to tandeta.

Harmonia jednorzędówka

Po roku 1900 pojawiły się już, tu i ówdzie, harmonie ulepszone, dwurzędówki, z dwoma rzędami [guzików] dla prawej ręki i czterema basami do ręki lewej.

Muzyka na nich była lepsza; można było robić przejścia z jednej tonacji do drugiej, grać trud­niejsze melodie. Niemniej, harmonie nie nada­wały się całkowicie do muzyki ludowej. Tylko niektóre utwory można było na nich grać, a przy śpiewie nie zawsze nadawały się, gdyż grajek rozporządzał jedną i pomocniczą drugą tonacją. Przy śpiewie trzeba było przystosować się do gotowych dźwięków harmonii, [to jest do gotowej skali, o ustalonej trwale wysokości poszczególnych stopni], a tego śpiewacy nie lubili. Kiedy zaś zaśpiewali po swojemu, a gracz nie znalazł odpowiedniego dźwięku, to grać ze śpiewakami nie mógł. Iry­tował się i sam grający, i śpiewacy również.

Od tych obu harmonii, a przede wszystkim od dwurzędówki zaczęła się muzyka taneczna po wsiach bez udziału śpiewu. Prostsze i łat­wiejsze polki, oberki, mazurki, kozaki itp. wy­grywano już przy skrzypcach i basetli lub bę­benku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *