Fiukacz kominiarski

Fiukacz kominiarski. Była to płochli­wa zabawka, a nie instrument, ponieważ nie służył on wcale do grania, tylko do rozweselenia gromadki młodzieży lub dzieci, kosztem nieświadomości jednego z obecnych. Fiukacze wyrabiano z miękkiego drewna, jakie było pod ręką, na przykład z wierzby, topoli itp. Długoś­ci miewał około 20 cm. Nosili go dawniej kominiarze, ale nie tylko, urządzając czasem złoś­liwe figielki zbyt ciekawym chłopcom.

Fiukacz kominiarski

W jednym z końców, obrobionym w kształ­cie jak ryby, dłubano gniazdo z zasuwką tak, jak to widzimy w górnej części. W no­sie ryby robiono otwór aż do gniazda, a za­miast oczu wiercono dwa otworki tak, by ukoś­nie dochodziły również do gniazda. Cały fiu- kacz malowano zwykle na czarno. Jeżeli w od­sunięte gniazdo wsypiemy suchych sadzy z ko­mina, zasuniemy zasuwkę i damy komuś dmu­chnąć prosto w rybi nos, by zagrał, to prąd po­wietrza wydmuchnie sadzę przez oba otworki (od oczu) w twarz „grającemu”. Twarz, jak u kominiarza, trzeba potem dobrze szorować cie­płą wodą z mydłem, a „nabrany” w ten sposób chłopak staje się przedmiotem ogólnej weso­łości. Widziałem takie fiukacze między innymi w okolicy Nowogrodu, Pułtuska, Ostrołęki.

Na ilustracji z prawej górna część (pyszczek) fiukacza kominiarskiego z otworkami w nosie i oczach. U dołu widać zasuwkę. Ze zbiorów Stacji Naukowej. Cały „instrument” ocalał po drugiej wojnie światowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *